2007-01-18 22:50:24 >> Marzeniewidzisz byłaś mym marzeniem nie nie od razu stawałaś sie nim stopniowo zawsze mi się podobałaś jednak czy ja?? czy ja mógłbym doścignąc takie marzenie?? starsza poważniejsza w końcu zaręczona wiesz kiedy się o tym dowiedziałem cos się stało nie nic wielkiego przeciez ledwo się znaliśmy ale stało się i straciłem na Ciebie nadzieje i marzenie wydało się niemożliwym zawsze mi się podobałaś nigdy w życiu nie przypuszczał bym że tak niewinny i nic właściwie wydawało by się nie znaczący bajerek jaki Ci zaserwowałem (ten od Kochanie i papierosy - a nic nie znaczący, bo odłożyłem marzenie...) może jakoś wszystko to zmienić potem Twoje zaproszenie "nas" do siebie na herbatę czy coś... i jeszcze "Łasuch" i Twój zły humor i moje szczęście w postaci Pani zza lady :) pozdrowienie... potem moje zdawało mi się złudne nadzieje potem się odezwałaś pierwszy sygnał sms spotkanie niby tak niewinne a jednak... miałem nadzieje i nie okazały się złudnymi... potem świnka i pierwszy pocałunek potem mój powrót do Ciebie potem ten nieszczęsny Sylwester :( potem te kilka dni i Twój wyjazd i wszystko się zmieniło ja też powinienem zmienić do tego stosunek ale idę do przodu nie daję za wygraną w takiej sytuacji to nie ja!! ale ja się zmieniam po części dla Ciebie a po części dlatego że każde spotkanie z innym człowiekiem zmienia nas zmienia nas wewnętrznie a spotkanie z Tobą było cudem!! ciągle czekam...trwam... ciągle czuje czuje Ciebie gdzieś w środku bądź moją nie nie teraz kiedyś ale bądź tak po prostu moja :* ... c.d.n... skomentuj (0) |